wtorek, 13 maja 2014

Próbny 1 post

Pierwsze krople deszczu uderzyły o parapet biblioteki. Zmartwiona Levy zerknęła znad książki w stronę okna. Już nie była zła na Lucy, która pomimo jej protestów udała się na praktyki do Mesta. Była smutna. Miała nadzieję, że praca odciągnie ją od czarnych myśli, jednak myliła się. Za co by się nie wzięła, wciąż myślała o niebezpieczeństwie, jakie czyha na jej przyjaciółkę.
-To nie wygląda za ciekawie. Mruknęła do siebie, gdy deszcz przybrał na sile. -Oby to tylko nie był zły znak...
-Chyba cudem zdążyliśmy przed ulewą! McGarden słysząc znajomy głos, odwróciła się w stronę drzwi wejściowych biblioteki. Zobaczyła Marvell w towarzystwie przystojnego chłopca.
-Co, randka w bibliotece? Spytała Levy, gdy młodzież podeszła do jej biurka.
-Przyszliśmy się tu pouczyć! Pisnęła dziewczynka.
-Ta, jasne... Prychnęła rozbawiona bibliotekarka. -To w czym chcecie się dokształcić? W biologii? Chemii? Niebieskowłosa kobieta przymrużyła podstępnie oczy, a Romeo spojrzał na nią ze zdumieniem. "Ona tak serio?" -pomyślał.
-W fizyce. Wyjaśniła nieco rozdrażniona już Wendy.
-Ah, no tak - FIZYKA. Siła przyciągania i te sprawy, haha!
-Pani McGarden, proszę już przestać z tymi podtekstami! To zawstydzające...
Marvell była już czerwona jak burak. Czuła ogromny wstyd przed Conboltem, co chłopak od razu dostrzegł. Postanowił interweniować.
-Proszę zająć się swoimi sprawami! A najlepiej to proszę znaleźć sobie jakiegoś faceta, bo wyraźnie ma pani jakieś braki. Dogryzł bibliotekarce, jednocześnie chwytając koleżankę za ramię, którą chciał poprowadzić w głąb biblioteki. Jednak McGarden w porę chwyciła go za ucho i pociągnęła do siebie.
-Coś ty powiedział dzieciaku?! Wkurzona niska kobieta siłą zmusiła nastolatka do przyłożenia głowy na blat biurka.
-Co pani robi?! Niech go pani puści! Wystraszyła się Wendy.
-Myślałeś, że przejdzie ci to płazem? Levy nie zwracała uwagi ani na dziewczynkę, ani na innych czytelników w bibliotece. Wściekła, skupiła całą swoją uwagę na Conbolcie. -Przepraszaj gówniarzu! Mówiąc to, jeszcze mocniej pociągnęła go za ucho.
-Przepraszam! Syknął wkurzony chłopak. Bibliotekarka po chwili namysłu puściła go i zmierzyła surowym wzrokiem.
-Na prawdę, w dzisiejszych czasach dzieciaki nic na żartach się nie znają... Mruknęła powracając na swoje miejsce, jak i lektury. A Romeo chwytając się za piekące ucho obiecał sobie, że nigdy więcej już tu nie przyjdzie.
-Wendy. Zagadała nagle kobieta, nie wystawiając nosa znad książki. -Przez jakiś czas będziesz musiała pouczyć się sama. Wiesz o tym, prawda?
Conbolt myślał już, że bibliotekarka wypowiada się o nim, lecz Marvell szybko wyprowadziła go z błędnego myślenia.
-Czy wszystko dobrze z panią Lucy?
McGarden westchnęła głośno.
-Wszystko z nią w porządku. Przyprowadź niedługo Plue do biblioteki. Lucy na pewno się ucieszy na widok swojego dawnego pupila.
-Dobrze proszę pani. Dziewczyna uśmiechnęła się smutno. Chciała spotkać się dziś panią Heartfilią, ale najważniejsze że, tak jak zrozumiała z wypowiedzi pani McGarden, nic jej nie jest. Chcąc uniknąć kolejnych prowokacji, zaprowadziła Romea w stronę czytelni.
-Czy ta kobieta jest normalna?! Spytał Conbolt, gdy byli już wystarczająco daleko on bibliotekarki.
-Trzeba było nie zaczynać takiego tematu. Chyba nadepnąłeś jej na piętę Achillesową. Zaśmiała się cicho. -Poszukaj jakiegoś miejsca, najlepiej przy oknie. Ja pójdę po książki.
Nie było to trudnym zadaniem, chłopak bez problemu znalazł dogodny dla nich kącik w niemal pustej czytelni.
-Jednak warto tu było przyjść. Romeo szepnął do siebie z zadowoleniem. Jeszcze nawet nie zdążył wypytywać Wendy o panią Lucy, a już dowiedział się o niej ciekawych rzeczy! A chciał dowiedzieć się jeszcze więcej.
Niespodziewanie, z zamyślenia wyrwał go huk i lekki podmuch wiatru jaki buchnął w jego twarz. Zobaczył przed sobą stos ciężkich książek. Na ten widok zrobiło mu się słabo.
-Wiesz Romeo, dobrze że tu jesteś. Też musisz mi w czymś pomóc. Twarz Wendy, wystająca ze sterty ksiąg była zdecydowana i zaborcza.
-Ja?! Zdziwił się Conbolt. -A w czym ja mogę ci pomóc?
-Kim jest Natsu?
Chłopak zaniemówił. Czyżby dał zaciągnąć się w pułapkę? Co Wendy o nim wiedziała? I ile wiedziała?!
Zanim jednak Romeo zdążył cokolwiek zrobić, Marvell spojrzała speszona w okno.
-Przepraszam, ale niechcący podsłuchałam twoją rozmowę z Chelią na dachu.
Już rozumiał. Wtedy nie słyszała tylko części o pożarze. Słyszała wszystko.
-To prawda, że zniszczyliśmy uliczne lampy na ulicy, gdzie spłonęła ta kancelaria, ale pan Natsu nie ma z tym nic wspólnego... Próbował wyjaśnić.
-Ale Chelia mówiła, że to on kazał wam to zrobić. Dziewczynka była nieugięta, przynajmniej do czasu aż jej kolega nie zaczął się śmiać.
-Kazał? Wendy, mi nikt nie będzie rozkazywał! Odrzekł pewnie i wygodniej rozsiadł się na krześle. -Pan Natsu jest moim starym, dobrym znajomym. To miał być zwykły żart, zabawa. Nikt z nas nie ma nic wspólnego z tamtym zdarzeniem.
Gdy chłopak zauważył, że jego koleżanka jeszcze się waha, wychylił się do przodu.
-C-co ty robisz?! Jęknęła, gdy Romeo palcami musnął jej policzki.
-Wierzysz mi? Conbolt spytał cichutko z miną bezdomnego psiaka. Zauroczona dziewczyna nie miała przy tym żadnych szans.
-N-no dobrze, wierzę ci. A teraz weźmy się do nauki! Zawołała ochoczo, by tylko jakoś wybrnąć z tej krępującej sytuacji. Otworzyli pierwsze książki, nie mając pojęcia o pewnym fakcie. Za najbliższym regałem chowała się Levy, która słysząc i widząc co tam się dzieję ścisnęła mocniej jedną z książek.
-Co za typek... Nerwowo poprawiła spadające z jej nosa okulary.
-Przepraszam panią! Nagle podszedł do niej niski chłopak z kartą biblioteczną w dłoni. -Chciałem wypożyczyć...
-Spieprzaj mi stąd, zaraz do ciebie przyjdę! McGarden syknęła tak zajadle, że skojarzyła się nastolatkowi z rozjuszoną kobrą. Dzięki temu chłopiec zniknął z czytelni tak szybko, jak się w niej pojawił, a Levy ponownie mogła skupić się na szpiegowaniu. Schowana za książkami, ze złością i podejrzliwością przyglądała się Marvell oraz jej towarzyszowi.
-Może Wendy ci uwierzyła, ale ze mną tak łatwo nie pójdzie, chłopcze. Bibliotekarka mruknęła do siebie z nadzieją, że usłyszy coś jeszcze o tym całym Natsu.